Kolejny przyjazny camping. W G…

Kolejny przyjazny camping. W...

czytaj dalej

Dziś powdójne moknięcie: na…

Dziś powdójne moknięcie: na deszczu i w Blue Lagoon. To drugie musze przyznać że było niespecjalne, ale na plusa...

czytaj dalej

Powódź

Dzisiaj nie będzie posta, ponieważ większość czasu spędzamy na nieciekawej walce ze skutkami nocnej powodzi. No, ale mamy zamiar pojechać się ogrzać na Błękitną Lagunę, więc może coś...

czytaj dalej

Album jest na stronie (naszej)…

Album jest na stronie (naszej) miniislandia.pl w zakładce Oczami...

czytaj dalej

Warunki pogodowe są dziś naj…

Warunki pogodowe są dziś najgorsze jak dotychczas. Przemoknięcie...

czytaj dalej

Kemping w Hveragerdi to najlep…

Kemping w Hveragerdi to najlepszy jaki dotychczas odwiedziliśmy. Może nie należy do Camping Card, ale za to posiada np....

czytaj dalej

Hveragerði

Usłyszeliśmy, że Hveragerði to jedno z najgorętszych miasteczek Islandii. Jego nazwa w wolnym tłumaczeniu oznacza „stać się cieplicą”. Postanowiliśmy sprawdzić, co oznacza to dziwne sformułowanie, zwłaszcza, że byliśmy już nieco zmarznięci… Miasteczko wygląda dość niewinnie – zwarta zabudowa ze stacją benzynową, marketem, szkołą i osiedlem niskich domków w stylu kanadyjskim… a może to raczej styl islandzki? 😉 Uwagę zwracają rdzawe, dymiące pola na wzgórzu, więc natychmiast po zaparkowaniu na upatrzonym polu campingowym (jak się później okazało, to był najlepszy camping w jakim mieliśmy okazję nocować i na dodatek z darmowym wi-fi) udaliśmy się do… Szkoły Ogrodniczej. Każdy chciałby studiować ogrodnictwo w takich warunkach – uniwersytet mieści się bowiem na terenie dużego kompleksu botanicznego, w...

czytaj dalej

W drodze do Hveragerði

Jadąc na kolejny nocleg, zatrzymaliśmy się przy kraterze Kerið. Obok nas zaparkował samochód na islandzkich numerach rejestracyjnych, który od dłuższego czasu nas śledził. Pomyśleliśmy, że to nie przypadek i może gdzieś przekroczyliśmy dozwoloną prędkość, albo coś tam… 🙂 W każdym razie… wysiada człowiek patrzy na nasze tablice rejestracyjne i mówi: – O, widzę, że jesteście ze Szczecina? – Uff… nie, jesteśmy z Bielska 🙂 Tak oto poznaliśmy najsympatyczniejszą (jak dotąd 😉 ) parę polaków, dziecko i ojca! Podróżnicy z zamiłowania, w planach 1,5 roku na Islandii. Później wybierają się na kilka miesięcy do Kanady, następnie na jakieś wyspy, a na końcu do Nowej Zelandii – zakochaliśmy się w nich 🙂 Podpowiedzieli nam gdzie można...

czytaj dalej

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o Geysir, ale baliście się zapytać… ;)

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o Geysir, ale baliście się zapytać…

czytaj dalej

W oparach siarki

Dzisiejszego słonecznego poranka Wojtuś znowu przyrządzał jajecznicę… i jak za poprzednim razem – zjadaliśmy ją prosto z islandzkiej ziemi 😉 Dodatkowo aromat jajek wzbogacały wyziewy pobliskich gejzerów, które tworzą bardzo przyjemną w dotyku, ciepłą mgłę. Okolica przypomina trochę Tatry Zachodnie. Z jednej strony skaliste wzgórza porośnięte krzakami i małymi drzewkami, z drugiej rozległa równina kończąca się eleganckim, lekko postrzępionym horyzontem. W odróżnieniu jednak od naszych rodzimych krajobrazów, tutaj, smaczku i niezwykłego tajemniczego klimatu dodają pola geotermalne z dziesiątkami kominów wyrzucających z wnętrza naszej rodzicielki, kłęby ciepłej, pachnącej jak nasza jajecznica, gęstej mgły. Nad jednym ze wzgórz od dłuższego czasu utrzymuje się podobna mgła, tylko, że w kolorze brzoskwini. Musimy to koniecznie sprawdzić! 🙂 Pole...

czytaj dalej

Emocje

Wydawać by się mogło, że nasze emocje podkręcone są do maksimum. Po wczorajszej plaży, długo nie mogliśmy zasnąć, pomimo doskonałych warunków, jakże odmiennych od poprzedniej nocy 🙂 Wstawanie też poszło nam jakoś łatwiej i od razu postanowiliśmy pojechać jeszcze raz w to samo miejsce. Niestety pomyliliśmy przecznicę i zajechaliśmy parę kilometrów dalej. Kilometr w tę czy w tamtą – co za różnica… okazało się jednak po raz kolejny, że Islandia zmienia się za każdym zakrętem! I dzisiaj będzie właśnie o tym. W ciągu jednego, niecałego dnia zobaczyliśmy: Imponujące czarne klify, tryskające jak gejzery ze słoną wodą – dokładnie tak to wygląda. Poprzez niezwykłe uformowanie bazaltowych skał: kanały, groty i szyby wpadają szalejące fale oceaniczne...

czytaj dalej

Czarna plaża

Nie mogę nic powiedzieć ze wzruszenia… to jest jedna z dziesięciu najpiękniejszych plaż...

czytaj dalej

Trudna noc

Dzisiaj w nocy poznaliśmy też Islandię od tej bardziej zadziornej strony. Temperatura lekko powyżej zera, wiatr uniemożliwiający swobodne poruszanie się pomiędzy namiotem a ubikacją, deszcz padający poziomo i wilgoć wnikająca wszędzie. My ściśnięci w trójkę na materacu. Wojtek pośrodku w śpiworze i pod trzema kocami, obudził się rano i mówi: no dobra leniuchy, wstawać! Ja i Ewa po bokach, podmoknięci i przewiani staraliśmy się przez całą noc ocalić nasz namiot przed wyrwaniem go razem z podłożem i lotem prosto do Reykjaviku. Jeszcze na to za wcześnie 😉 Nie tylko namiot sprawiał wrażenie kiepsko przycumowanej lotni… Elegancki „okrąglak” – centrum tutejszego campingu, również poskrzypuje i poświstuje jakby przygotowawał się do lotu życia. Mimo to mamy...

czytaj dalej

Hollywood na Islandii

  Niedaleko Viking Camp odkryliśmy niezwykłe miejsce: otoczony drewnianą palisadą, opuszczony gród Vikingów, usytuowany w Stokknes, pomiędzy gigantyczną górą, a niezmierzoną równiną bagien. Właściciel kawiarenki wytłumaczył nam, że to jest scenografia do filmu o wikingach, który kręcono tutaj jakieś 3-4 lata temu. Nie dokopaliśmy się do żadnych informacji o samym filmie, ale postanowiliśmy zeksplorować gród. Niestety, przy wejściu zakaz fotografowania… chwila namysłu i… nie, jednak nic nas nie powstrzyma 🙂 Drewniane budynki i infrastruktura wykonane są bardzo solidnie, jedynie sztuczna góra na środku wioski, to rozlatująca się już konstrukcja pokryta gipsem. Pod powierzchnią tej góry znajduje się stary, nie najpiękniejszy budynek z betonu i widać tu, że scenograf znalazł ciekawy sposób aby usunąć go...

czytaj dalej

Viking Cafe

Zrobiło się trochę późno, więc postanowiliśmy zostać na noc na polu namiotowym sieci campingcard.is niedaleko Sfeitarfelagid Hornafjordur. Baza nazywa się Viking Camp i w następnym poście opiszemy dlaczego tak 🙂 Centralnym punktem jest kawiarnia vikingcafe-iceland.is którą obsługuje bardzo miły i przystojny młody człowiek, jak się wydaje zafascynowany zbieraniem różnych przedmiotów wyrzuconych przez morze. Cała baza sprawia wrażenie jakby była zbudowana z tego co pod ręką, ale to dodaje jej naprawdę wielkiego uroku. Nie ma tutaj specjalnych wygód: jest łazienka, ciepła woda, pralka, elektryczność i wspomniana kawiarenka, ale reszta w iście kampingowym, surowym stylu. W połączeniu ze spektakularnym krajobrazem gór skalistych i fiordów, tutaj naprawdę czujemy Islandię z marzeń. Na śniadanie miała być jajecznica, ale rozlała...

czytaj dalej
Strona 3 z 41...234