Przygoda

Mamy na swoim koncie pierwszą nieplanowaną przygodę 🙂 Zauroczeni widokiem czarnej plaży spektakularnie łączącej się z wielką żwirową górą, postanowiliśmy zrobić dla Was zdjęcie z uwzględnieniem skali i odpowiedniej perspektywy. Zjechaliśmy jednym kołem z asfaltowej drogi na idealnie wyrównane, przyjaźnie wyglądające podłoże. Następnie zjechaliśmy też drugim kołem… 😉 Teraz będzie informacja, która pozornie ucieszy niektórych sceptyków, którzy nigdy nie wierzyli, że można przejechać miniakiem przez Islandię: ugrzęźliśmy! Nie tak po prostu, żeby można było się wypchać 😉 Ugrzęźliśmy na dobre, każda próba ruszenia kołem powodowała skutek podobny do tonięcia w bagnie. Nasza tylna oś wciąż była jeszcze na asfalcie, ale przód zakopał się po reflektory! 🙂 Patrzę na Ewę i Wojtka, którzy byli bardzo...

czytaj dalej

Jeszcze o Diopivogur

Muzeum Langabud Do startu, gotowy… Start? Zamieszkamy tu kiedyś? No pewnie! Wszędzie zamieszkamy! 🙂 „Framtidin” znaczy „przyszłość” – bardzo nam się podoba taka perspektywa 🙂 W miasteczku znajduje się port, z którego można popłynąć promem na wyspę Papey. Wyspa wzięła swą nazwę od mieszkających tu niegdyś mnichów, którzy uciekając przed poganami skryli się na tym urokliwym skrawku lądu. Obecnie jest to jedno z największych siedlisk ptactwa na Islandii. Niestety nie mogliśmy tam dopłynąć ze względów finansowych, ponieważ całodniowa wycieczka kosztuje 6.500 ISK od osoby, czyli na naszą trójkę, ponad 500 zł. Dlatego nie mamy ładnych zdjęć ptaszków ani fok. Tak, tak – to tutaj przyjeżdżają się opalać foki spod koła podbiegunowego! Odwiedziliśmy natomiast jeden z...

czytaj dalej

Djupivogur

Na noc zjechaliśmy do niewielkiego (następnym razem nie będę już pisał, że niewielkiego, bo wszystkie tutaj są takie) miasteczka Djupivogur. Miasteczko słynie z lęgowisk przeróżnego rodzaju i maści ptaków, które obfotografujemy w ciągu najbliższych 100 lat...

czytaj dalej

Droga 939

Korzystając z geocachingowej mapy atrakcji na Islandii (geocaching.com) odkryliśmy drogę na skróty przez góry. Postanowiliśmy zaryzykować przejazd chociaż nie mieliśmy żadnych informacji o stanie nawierzchni. Jedyną naszą wskazówką były relacje i słowa zachwytu poszukiwaczy skarbów geocache. Cóż… meldujemy, że droga jest przejezdna, a to co oferuje nie da się porównać z żadną inną atrakcją na tej planecie. Trochę się niepokoimy, że może nam się przytrafić jeszcze coś piękniejszego i zabraknie nam sformułowań, żeby to opisać 🙂 Droga nr 939 bez wątpienia jest najpiękniej usytuowaną drogą jaką kiedykolwiek mieliśmy okazję przejechać. Kilka zdjęć, które nie w pełni oddadzą jej urok (naprawdę żałujemy, że zabrakło nam czasu i światła), ale może zachęcą Was do sprawdzenia naszych...

czytaj dalej

Hengifoss

To będzie trudno opisać. Dopiero uczymy się słów, które mogłyby zilustrować nasz zachwyt i większość z nich jest w języku islandzkim 😉 Hengifoss to nie jest ani największy, ani najwyższy, ani najbardziej znany wodospad, ale zdołał nam dostarczyć emocji, których nigdy nie zapomnimy. Droga do niego z parkingu zajęła nam ok. 4 godzin, ale podejrzewam, że gdyby nie te wszystkie smaczki, przeszlibyśmy ją w 40 min. Trzeba było iść pod dość stromą górkę, a potem, gdy już wydawało się, że jesteśmy na miejscu, zaczęło się pole gigantycznych kamieni. Nie radzę jednak nikomu rezygnować w tym miejscu. Dochodząc do samego wodospadu przeżyliśmy jedno z najbardziej intensywnych doznań w naszym życiu. Gdybym miał to jakoś zobrazować,...

czytaj dalej

Islandzkie lasy

W piątek trochę sobie pofolgowaliśmy ze spaniem, dlatego wyruszyliśmy dopiero w południe. Pierwszą atrakcją był polecany przez właściciela zajazdu las… tak, tak – dementujemy plotki 😉 – w Islandii jest sporo lasów, ponieważ trwa państwowy, intensywny program odbudowy drzewostanu. Nie są to wprawdzie lasy takie jak znamy z własnych podwórek, ale za to nie brakuje w nich owoców lasu 😉 A propos owoców, trudno się zdecydować co wybrać… Oto dowód, że lasy na Islandii istnieją… „Patrz stary co oni robią! Po co oni tam jadą?” Niestety nie możemy zajechać za daleko, bo… droga jest opanowana przez grzyby 😉 Wchodzimy więc do lasu, by zapoznać się z jego innymi mieszkańcami 😉 A jest ich tu...

czytaj dalej

Zajazd Eyjólfsstadir

Po pierwszym dniu zdecydowaliśmy się wynająć pokój w zajeździe. Nie tylko ze względu na łącze internetowe i prąd, ale też dlatego, żeby się zorganizować na nadchodzące trzy tygodnie w spokoju i wygodzie 😉 Za tę przyjemność zapłaciliśmy 93 euro – to jest najtańsza opcja z własnymi śpiworami. Zajazd przytulny i zadbany, prowadzony przez bardzo sympatycznego człowieka 🙂 W środku jak w domu – w przedpokoju zdejmuje się buty, nie po to żeby nie nabrudzić, tylko żeby dać odpocząć nogom 😉 Miły zwyczaj. Wystrój w stylu francuskiej prowincji, na biało. Odkryliśmy kilka ciekawostek: u Islandczyków Kaczor Donald ma na imię Andrés Önd, a jego wuj na bramie do skarbca ma wielki znak „Dk” 😉 Ponadto cukier tutaj...

czytaj dalej

Seydisfiordur

Wiem, nic nie opowiedzieliśmy o pierwszym dniu na Islandii, ale na pewno to nadrobimy kiedy już zachwyt poluzuje nam gardła 😉 Póki co kilka zdjęć, które ukazały się też na Facebooku. A tak witało nas Eglisstadir – jedno z większych miasteczek w okolicy, mieszczące ok 2000 mieszkańców 🙂 Za nami, ustawia się równo, kolejka po przygodę 🙂 I zaspokoić pragnienia 🙂 Rozprostować mięśnie… Zaczerpnąć świeżego powietrza… Rozluźnić się… Żeby zapomnieć o doczesnych problemach… Wystarczy przejechać kilka metrów… Holly… Seydisfjordur 😉 To tzw. kadr widokówkowy z Seydisfjordur, z tym, że nas bardzo zainteresował, zwykle pomijany szyld po lewej stronie 🙂 Tylko bez paniki! 😉 Hotel Sneaffel – równieź nie tani… Klimatyczny i gustownie urządzony hotelik....

czytaj dalej

Wyspy Owcze

Dziś na Wyspach Owczych wielkie poruszenie. Prom Norrona przywiózł nielegalnego emigranta z południa. Podobno ukrył się pod jedną z ciężarówek. Policja przyjechała z eskortą gapiów swoim odświętnym radiowozem, ponieważ tutaj nie ma regularnej przestępczości i takie atrakcje nie są zbyt częste. Wyspy Owcze są prawdopodobnie najbezpieczniejszym miejscem na Ziemi. Nikt tutaj nie zamyka domów, a na stole zawsze zostawia się ciasto i kawę – na wypadek, gdyby jakiś znajomy lub podróżnik wpadł pod ich nieobecność 🙂 Wszyscy na promie patrzą na nieszczęśnika i zastanawiają się po co uciekać na Islandię…? My solidaryzujemy się z emigrantem 😉 [opis atrakcji na Norronie został przeniesiony do postu o Norronie 😉 ] a tutaj będzie jeszcze trochę o...

czytaj dalej

Pensjonat pod Brzozą

Pierwszy, gorączkowy dzień za nami. Na noc zatrzymaliśmy się tuż przed granicą w „Pensjonacie pod Brzozą”. Miłe miejsce… ciche, czyste i z fantastycznie rozgwieżdżonym niebem. Jest też krowa, koty i stado budzików ustawionych na godz. 6:00 😉 Niedrogo – 100 zł za nocleg 3 osób w pościeli, z ciepłą wodą, prysznicem, kuchnią i parkingiem. Jest nawet telewizor. Okolica sprawia wrażenie starego poniemieckiego składu zużytych lamp drogowych, którego strzeże armia komarów – urokliwa 😉 Wyspaliśmy się niespiesznie i lada moment wyruszymy, natychmiast wkraczając na obce terytorium 😉 Mamy nadzieję, że nasz modem 3G WIFI, który zapewnia nam łączność ze światem spisze się lepiej niż podczas podróży przez Polskę. Słabe zasięgi sieci powodowały naszą ciągłą frustrację…...

czytaj dalej

Rozstrzygnięcie konkursu

Chcielibyśmy oficjalnie ogłosić, że zwycięzcą konkursu na imię dla „miniaka” została Gosia Cylna osiągając wynik 76 głosów i tym samym wygrywa ona ufundowaną przez nas nagrodę, o której można sobie poczytać tutaj. Drugą nagrodę, w wyniku losowania wśród fanów Czarnej Błyskawicy, otrzyma Arkadiusz Szwed. Gratulujemy! Obie nagrody wyślemy przesyłką z Islandii, z miejscowości Borgarnes, w której produkowany jest ten unikatowy trunek. Oczywiście, najpierw musimy tam dojechać, więc obserwujcie nas uważnie, czy przypadkiem nie zbaczamy z kursu 😉 Postanowiliśmy też uhonorować Matthiasa Dhampy za propozycję nazwy „Drakkar” i za postawę Godnego Przeciwnika Gosi 😉 Wśród 62 zwolenników tego imienia wylosowaliśmy jedną osobę – Natalię Wróbel, która wraz z Matthiasem otrzyma od nas upominek niespodziankę...

czytaj dalej

Wyruszamy!

Godzina Zero wybiła – wyruszamy z Bielska na Islandię dogonić marzenia! Tutaj, na tym blogu, będziemy prowadzić „na żywo” relację z podróży… może nie dosłownie, ale chcielibyśmy uniknąć terminu „na wpół żywo” 😉 Będziemy zamieszczać kilka postów dziennie, opisujących ciekawsze sytuacje i oczekiwać, że czasem również Wy pokierujecie naszą wyprawą, wskazując nam jakieś urzekające miejsce, o którym słyszeliście lub byliście, albo interesujących ludzi, z którymi moglibyśmy się spotkać. Swoje opinie, propozycje i komentarze można zamieszczać bezpośrednio pod postami lub za pomocą formularza kontaktowego. Na stronach znajdziecie również mapę z naszym położeniem, aktualizowaną co kilkanaście minut – o ile będziemy pamiętać żeby GPS był włączony 😉 Najważniejszą dla nas częścią tego serwisu jest oddzielny blog...

czytaj dalej

Za chwilę wybuchniemy…! ;) …

Za chwilę wybuchniemy…! 😉...

czytaj dalej

Niezwykłe owce

Owce na Islandii pojawiły się pod koniec IX w. wraz z przybyciem na wyspę pierwszych Wikingów. Od tamtej pory, nigdy nie były krzyżowane z żadną inną rasą. Islandczycy dbają o endemiczność tego gatunku do tego stopnia, że objęli wyspę całkowitym zakazem wwożenia zwierząt. Może się to wydać paradoksalne, ale nawet osobniki, które urodziły się tutaj, a w wyniku różnych okoliczności musiały opuścić wyspę, nie mogą już na nią powrócić. Zakaz ten dotyczy również wszystkich innych gatunków, nawet gdyby był to domowy pupil. W bardzo wzruszający sposób ilustruje tohistoria islandzkiego championa – Baldura. Wyjątkowość islandzkich owiec polega nie tylko na ich rodowodzie, ale przede wszystkim na unikatowej wełnie, którą uzyskuje się z ich runa. Intensywne...

czytaj dalej
Strona 4 z 41...234