Na energetycznym haju

  Zgodnie z danymi Banku Światowego, przeciętny Islandczyk zużywa najwięcej energii na świecie. Być może to nadużycie jest spowodowane genetyczną schedą po żarłocznych i nienasyconych wikingach, ale najprawdopodobniej mamy do czynienia z naturalną skłonnością każdego człowieka do trwonienia wszystkiego co przychodzi mu łatwo. Bo właściwie energii w Islandii nie brakuje. Głównym jej źródłem są elektrownie wodne i geotermalne, które i tak pracują na pół gwizdka, a nawet na 1/3 gwizdka, bo szacuje się, że Islandia wykorzystuje zaledwie 35% możliwości. Reklama Jak to wygląda w praktyce? Na ulicach nie widać kabli elektrycznych ciągnących się za przechodniami, ale za to niemal każdy Islandczyk jest podłączony do internetu i aktywnie z niego korzysta. Pod niektórymi z tych...

czytaj dalej

Szczelina śmierci…

230 lat temu, 7 lutego 1784 roku wykrwawił się i zastygł na wieki jeden z największych zabójców naszej ery – wulkan Laki. Podczas ośmiomiesięcznej erupcji, ze 135 kraterów rozciągniętych na przestrzeni 25 km, Ziemia wypluła blisko 15 miliardów m³ bazaltowej lawy i 20 milionów ton gazów siarczanych. Przerażająca siła erupcji wynosiła pióropusze pyłu na wysokość 15 km, do stratosfery. Wybuch miał katastrofalne konsekwencje dla rolnictwa i transportu całej północnej półkuli. Spowodował klęski nieurodzaju, fale głodu i niezadowolenia społecznego oraz załamanie się gospodarek w Wielkiej Brytanii i Francji, co w konsekwencji w 1789 roku doprowadziło do wybuchu Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Obecnie uważa się, że erupcja Laki miała wpływ również na zmianę azjatyckiego cyklu monsunowego, który...

czytaj dalej

Tajemnica Akureyri

Uważnego czytelnika może zainteresować fakt, że tydzień przed opuszczeniem wyspy przestaliśmy publikować regularne relacje 😉 Oficjalnym wytłumaczeniem jest pogoda, która pokrzyżowała nam ekspedycyjne plany. Islandia i jej widoki zostały przykryte gęstą mgłą, a wiatr w tercecie z deszczem i śniegiem, skutecznie zachęciły nas do ukrycia się pod własną kałdrą. I pod kołdrą właśnie, kryje się nieoficjalne wytłumaczenie naszego blogowego milczenia… Każde dobre opowiadanie ma jakiś romans – będzie miało i to! 😉 Pierwszego dnia po przyjeździe do Akureyri – właściwie to był już wieczór – postanowiliśmy znaleźć jakieś przyzwoite miejsce noclegowe, żeby odpocząć po trudnych, nieutwardzonych drogach fiordów północnych. Niestety, ze względu na późną porę i ograniczone możliwości finansowe, trafiliśmy na pole campingowe w...

czytaj dalej
Strona 1 z 11