Drogi

Droga zaprojektowana przez elfy, na półwyspie Snaefellsnes.
Foto: digital gardens

Mówi się, że Islandczycy niespecjalnie dbają o drogi i podejrzewam, że wielu z Was się z tym zgodzi oglądając zdjęcia lub czytając artykuły, nota bene bardzo praktyczne, jak ten na stronie islandia.org.pl

Faktem jest, że na większość z nich nie możemy wjechać naszym MINI, choć i tak wciskamy się tam gdzie większość turystów w jeepach odpuszcza. Od samego początku podróży towarzyszy nam przeświadczenie, że drogi tutaj robione są nie z konieczności, ale dla zabawy. Jazda nawet wyboistą drogą sprawia niemałą radość, a miliony, świetnie wyprofilowanych zakrętów i teoretycznie niczym nieuzasadnionych „hopek” powodują, że wszyscy się cieszymy jakbyśmy siedzieli w foteliku górskiej kolejki. I do tego te widoki… 200 km tutaj przelatuje jak z „bicza strzelił” i nikt nie czuje zmęczenia. Prawdziwą perełką, wisienką na torcie oraz kropką nad „i” są drogi przez pola zastygłej lawy. Jak okiem sięgnąć, po horyzont, płaski teren (płaski jest tylko z pewnej perspektywy), równomiernie pokryty głazami porośniętymi mchem i po środku droga… ale nie taka zwykła, prosta droga jak można by się spodziewać, tylko wielka, wijąca się, a to znikająca w czeluściach mrocznych dolin, a to wystrzeliwująca do chmur atrakcja turystyczna. Jak gdyby budowniczowie świętowali tutaj nowe millenium i zamiast papierowych, „puszczali” asfaltowe serpentyny.

Prawda przekazywana tutaj z ust do ust jest jednak o wiele bardziej fascynująca! Drogi buduje się w taki sposób z szacunku do przyrody i świętych miejsc magicznych istot – elfów, krasnoludów i trolli. To tutaj, na Islandii, znany polityk osobiście bierze czynny udział w przenoszeniu świętego kamienia krasnoludów, ważącego ponad 70 ton w inne, spokojniejsze miejsce, lub zmienia zaplanowany bieg drogi, tak aby uszanować życzenia elfów.

W latach siedemdziesiątych, kiedy budowano drogę wokół Akureyri wydarzyła się rzecz przedziwna. W pewnym miejscu, wszystkie maszyny zaczęły się psuć. Naprawiano je, a one dalej się psuły. Do tego robotnicy zaczęli chorować i prace utknęły na długi czas. Zdecydowano się zatrudnić specjalistę od istot magicznych, który po konsultacjach oznajmił, że w tym miejscu znajdują się domostwa elfów i trzeba zmienić wytyczoną trasę drogi. Tak też uczyniono, maszyny ruszyły, a ludzie wrócili do pracy… to prawda!