Niezwykłe owce

Trzy pasące się lopapeysy.
Foto: digital gardens

Owce na Islandii pojawiły się pod koniec IX w. wraz z przybyciem na wyspę pierwszych Wikingów. Od tamtej pory, nigdy nie były krzyżowane z żadną inną rasą. Islandczycy dbają o endemiczność tego gatunku do tego stopnia, że objęli wyspę całkowitym zakazem wwożenia zwierząt. Może się to wydać paradoksalne, ale nawet osobniki, które urodziły się tutaj, a w wyniku różnych okoliczności musiały opuścić wyspę, nie mogą już na nią powrócić. Zakaz ten dotyczy również wszystkich innych gatunków, nawet gdyby był to domowy pupil. W bardzo wzruszający sposób ilustruje tohistoria islandzkiego championa – Baldura. Wyjątkowość islandzkich owiec polega nie tylko na ich rodowodzie, ale przede wszystkim na unikatowej wełnie, którą uzyskuje się z ich runa. Intensywne deszcze, silne wiatry i gwałtowne zmiany pogody, wykształciły u nich zdolność do wytwarzania dwóch rodzajów włosia. Zewnętrzne, zwane po islandzku tog jest długie i sztywne, nasączone naturalnym tłuszczem, a ich zadaniem jest ochrona przed atakami aury. Wewnętrzna sierść – thel, to krótkie, miękkie i przytulne włókna, które służą jako ogrzewacze i poprawiacze nastroju. Przez lata dziewiarki oddzielały poszczególne runa, tworząc z togu silne nicie, płótna, liny, sznurki i inne wytrzymałe materiały, a z thelu produkowały delikatną bieliznę i odzież. Na początku XX wieku, zaniepokojone rutyną, postanowiły poeksperymentować i połączyły te dwa rodzaje włókien obluzowując przy tym nieco sploty. Okazało się, że odzież wykonana z takich włókien, cechuje się niezwykłymi właściwościami użytkowymi i grzeje jeszcze mocniej niż dotychczas. Odkrycie okazało się przełomowe w skali światowej i nadało islandzkiemu włókiennictwu innego wymiaru.

_BIC7462Robienie na drutach na Islandii ugruntowało się stosunkowo późno, bo dopiero w XVI w. Zwyczaj ten przywędrował z północnej Europy i Anglii i szybko rozprzestrzenił się na całej wyspie. Dziergały nie tylko kobiety, ale również mężczyźni, mieszkańcy farm, banici, wieśniacy i mieszczanie. Podczas długich, zimowych wieczorów jedna osoba czytała na głos Sagi, a pozostałe wykonywały różnego rodzaju ręczne robótki. Robienie na drutach jest do teraz istotną częścią islandzkiej kultury. Od siódmego roku życia dzieci uczą się podstaw w szkolnej ławce, a na Akademii Rolniczej w Hvanneyri można studiować kierunek: „Hodowla owiec oraz metody wyrobu wełny, przędzenia i dziergania”. Na Islandii nikogo nie dziwi polityk w wełnianym swetrze, sprzedawca z drutami w rękach i z koszyczkiem pełnym wełnianych motków na kolanach, czy nawet muskularny mężczyzna umilający sobie dzierganiem oczekiwanie na autobus 🙂