Przygotowania

CZĘŚĆ PIERWSZA

Nasza przygoda zaczęła się nagle podczas rutynowego poszukiwania artystycznych inspiracji w necie 😉 Trafiliśmy na ten film, który pod wpływem zbiegu emocjonalnych okoliczności, zupełnie nas zaszokował. Artur zerwał się z fotela na równe nogi i uśmiechnął się dziwnie…

– O co chodzi?- zapytałam
– Jedziemy na Islandię!
– Zwariowa…
– 🙂

W tym momencie, oboje poczuliśmy, że w innej części rzeczywistości spadł wielki meteoryt, który ją gwałtownie zmienił, a nasze priorytety wywinęły potrójnego aksla!

– Wojtek! – wykrzyknęliśmy niemal jednocześnie.

Słowa po prostu prześcigały myśli, a cała idea zrodziła się na poziomie intuicyjno-emocjonalnym, synchronizując nasze cztery półkule… 🙂 Wojtek będzie podróżnikiem, który we właściwy sobie sposób zrelacjonuje wyprawę życia, widzianą oczyma dorastającego chłopca. Problem w tym, że on jeszcze o tym nie wiedział… 😉

Zaangażowaliśmy wszystkie pokłady optymizmu i determinacji aby stworzyć realny plan. Wyznaczyliśmy nieprzekraczalną datę i spisaliśmy na tablicy wszystkie rzeczy, które powinniśmy zakupić lub zorganizować. Oto lista:

1. Prom – Miniak nie bardzo lubi latać, więc postanowiliśmy popłynąć 😉 Na kilku portalach wyczytaliśmy, że są dwie trasy komunikacyjne na wyspę – z Bergen w Norwegii oraz z Hirtshals w Danii. Niestety to pierwsze połączenie jest już zapomnianą legendą… więc znaleźliśmy kilka zalet wypłynięcia z Danii. Rady forumowiczów oraz rozsądek przyczyniły się do tego, że bilety postanowiliśmy kupić bez pośredników na stroniehttp://www.smyrilline.com/. Cena podróży naszej czwórki w kuszetkach w najtańszej opcji wyniosłby 1745 € zł w tym 60€ ukrytych kosztów. Wyczytaliśmy też, że konieczny jest paszport z conajmniej 3-miesięczną ważnością. Okazało się jednak, że wystarczy dowód osobisty 😉 W cenę biletu wchodzi również jedzenie.
2. Ubezpieczenie – Ja Ewa, jestem posiadaczką karty euro 26, zatem jestem ubezpieczona na cały rok na terenie Europy za 73 złote. Pozostała trójka (Artur, Wojtek i MINI) nie wiedząc komu zaufać, wybrali PZU. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, chłopcy ubezpieczyli się w pakiecie rodzinnym na 29 dni za 180 zł a MINI rozszerzyło swój pakiet o Assistance na Europę za 134 zł. Powiedzieli nam, że nawet jak wybuchnie wulkan przyjadą po nas i zapewnią najlepszą opiekę… Czołg mi tu jedzie, ale mam nadzieję, że nie będą nam musieli udowadniać 🙂
3. Noclegi – z tym akurat nie było problemu. Islandia ma 44 pola campingowe porozrzucane po całym kraju, w których czteroosobowa załoga może biwakować za 99 euro przez cały rok, wykupując specjalny karnet. Trochę nas to zdziwiło, ale i dodało werwy. Wszysykie informacje zawarte są tutaj: www.campingcard.is
4. Ubrania, namiot, buty i śpiwory – połowę z tych rzeczy mieliśmy, połowę postanowiliśmy pożyczyć, a trzecią połowę 😉 zakupić.  Konieczne jet posiadanie porządnych butów, najlepiej wodoodpornych, bo nie wszędzie wjedziemy Miniakiem. Temperatura w większości miejsc na Islandii jest powyżej zera, ale wiatr i deszcze znacznie zaniżają jej percepcję, więc jest potrzeba goretex’ów lub softshell’i. Artur dodatkowo musi zabrać spodnie wodo i brudnoodporne, bo on wszędzie wejdzie z tym swoim sprzętem. Musimy jeszcze wziąć dodatkowy, mały namiot na aparat 😉
5. Sprzęt. Od dawna darzymy zaufaniem produkty Apple, więc na tak ważną podróż też nie moglibyśmy zabrać nic innego – MacBook, iPad, iPod – na szczęście nie trzeba kupować, bo już są 🙂 Podobnie ze sprzętem fotograficznym – Canon 5D MkIII z kompletem obiektywów, statyw i pożyczony flycam. Jedynie jakąś dodatkową pamięć masową za ok. 300 zł no i super kamerę GoPro do zadań specjalnych dla Wojtka za ok. 1500 zł
6. Internet. Siecią o największym zasięgu na Islandii jest Siminn. Podobno nie dociera on jedynie do interioru. Karta jest ogólnodostępna, więc nie powinno być problemu z zakupem jej w mieście portowym. Potrzebowaliśmy jedynie modemu Wifi 3G z routerem, by każdy z nas miał dostęp. Jak się później okazało, takie urządzenia nie łatwo dostać. Ostatecznie tuż przed wyjazdem, po wielu kilometrach (obgryzionych paznokci) udało się zorganizować Huawei E586 za 259 złotych w sieci Play i to w dodatku bez simlocka i z dodatkowym starterem. W wolnej sprzedaży taki modem kosztowalby ponad 350 zł.
7. Pozostałe rzeczy typu pompka do materaca i opon, zestaw naprawczy do opon (MINI nie ma koła zapasowego!), lekarstwa, menażki, palnik z butlą gazową, flaga Islandii :), latarki, świeczki, dmuchane poduszki do samochodu i inne drobne, ale bardzo istotne rzeczy to koszt w przybliżeniu, zaokrągleniu i w rzędzie tysiąca złotych.

– No dobrze – mówimy
– Ale skąd my do diabła, weźmiemy na to wszystko pieniądze!!!!

…o tym w następnym odcinku.