Tajemnica Akureyri

Uważnego czytelnika może zainteresować fakt, że tydzień przed opuszczeniem wyspy przestaliśmy publikować regularne relacje 😉 Oficjalnym wytłumaczeniem jest pogoda, która pokrzyżowała nam ekspedycyjne plany. Islandia i jej widoki zostały przykryte gęstą mgłą, a wiatr w tercecie z deszczem i śniegiem, skutecznie zachęciły nas do ukrycia się pod własną kałdrą. I pod kołdrą właśnie, kryje się nieoficjalne wytłumaczenie naszego blogowego milczenia… Każde dobre opowiadanie ma jakiś romans – będzie miało i to! 😉 Pierwszego dnia po przyjeździe do Akureyri – właściwie to był już wieczór – postanowiliśmy znaleźć jakieś przyzwoite miejsce noclegowe, żeby odpocząć po trudnych, nieutwardzonych drogach fiordów północnych. Niestety, ze względu na późną porę i ograniczone możliwości finansowe, trafiliśmy na pole campingowe w...

czytaj dalej

Drogi

Mówi się, że Islandczycy niespecjalnie dbają o drogi i podejrzewam, że wielu z Was się z tym zgodzi oglądając zdjęcia lub czytając artykuły, nota bene bardzo praktyczne, jak ten na stronie islandia.org.pl Faktem jest, że na większość z nich nie możemy wjechać naszym MINI, choć i tak wciskamy się tam gdzie większość turystów w jeepach odpuszcza. Od samego początku podróży towarzyszy nam przeświadczenie, że drogi tutaj robione są nie z konieczności, ale dla zabawy. Jazda nawet wyboistą drogą sprawia niemałą radość, a miliony, świetnie wyprofilowanych zakrętów i teoretycznie niczym nieuzasadnionych „hopek” powodują, że wszyscy się cieszymy jakbyśmy siedzieli w foteliku górskiej kolejki. I do tego te widoki… 200 km tutaj przelatuje jak z „bicza...

czytaj dalej
Strona 1 z 11