Na energetycznym haju

  Zgodnie z danymi Banku Światowego, przeciętny Islandczyk zużywa najwięcej energii na świecie. Być może to nadużycie jest spowodowane genetyczną schedą po żarłocznych i nienasyconych wikingach, ale najprawdopodobniej mamy do czynienia z naturalną skłonnością każdego człowieka do trwonienia wszystkiego co przychodzi mu łatwo. Bo właściwie energii w Islandii nie brakuje. Głównym jej źródłem są elektrownie wodne i geotermalne, które i tak pracują na pół gwizdka, a nawet na 1/3 gwizdka, bo szacuje się, że Islandia wykorzystuje zaledwie 35% możliwości. Reklama Jak to wygląda w praktyce? Na ulicach nie widać kabli elektrycznych ciągnących się za przechodniami, ale za to niemal każdy Islandczyk jest podłączony do internetu i aktywnie z niego korzysta. Pod niektórymi z tych...

czytaj dalej

Potencjał militarny Islandii

Właściwie Islandia nie jest państwem zmilitaryzowanym, nie ma własnych czołgów, okrętów ani samolotów. Nie ma nawet kompanii honorowej i placu defilad. Jedynymi zaakceptowanymi formami walki z niegodziwcami, jest policja, straż przybrzeżna, a także pakt podpisany z NATO. Ten ostatni budzi jednak kontrowersje, ponieważ większość Islandczyków jest pacyfistami i otwarcie zgłasza swój sprzeciw wobec przynależności do międzynarodowych organizacji wojskowych. Poczucie bezpieczeństwa i spokoju, jakim się charakteryzują wyspiarze, jest w tym świetle nieco zastanawiające i zmuszające do refleksji… Okazuje się, że Islandia ma niezwykły potencjał militarny, który odstrasza amatorów cudzej własności… Jest to ponad 200 armat wycelowanych prosto w niebo, ziejących prawdziwie piekielnym ogniem o katastrofalnej sile rażenia! Większość z nich jest w tej chwili w...

czytaj dalej

Tajemnica Akureyri

Uważnego czytelnika może zainteresować fakt, że tydzień przed opuszczeniem wyspy przestaliśmy publikować regularne relacje 😉 Oficjalnym wytłumaczeniem jest pogoda, która pokrzyżowała nam ekspedycyjne plany. Islandia i jej widoki zostały przykryte gęstą mgłą, a wiatr w tercecie z deszczem i śniegiem, skutecznie zachęciły nas do ukrycia się pod własną kałdrą. I pod kołdrą właśnie, kryje się nieoficjalne wytłumaczenie naszego blogowego milczenia… Każde dobre opowiadanie ma jakiś romans – będzie miało i to! 😉 Pierwszego dnia po przyjeździe do Akureyri – właściwie to był już wieczór – postanowiliśmy znaleźć jakieś przyzwoite miejsce noclegowe, żeby odpocząć po trudnych, nieutwardzonych drogach fiordów północnych. Niestety, ze względu na późną porę i ograniczone możliwości finansowe, trafiliśmy na pole campingowe w...

czytaj dalej

KONKURS

Mamy kolejną gratkę! Konkurs detektywistyczny, w którym jest do wygrania książka „Islandia jak z bajki” podpisana przez autorkę Janinę Ryszardę Szymkiewicz specjalnie dla kogoś z Was – czyli „fanów” Islandii 🙂 Pytanie konkursowe zostanie opublikowane na naszym facebook’owym fanpage’u, za dwa dni, czyli w czwartek o godz. 21:00. Odpowiedź na nie ukryta jest gdzieś na stronie promującej książkę i ta osoba, która najszybciej ją wytropi, zostanie szczęśliwym posiadaczem lektury! Dajemy dwa dni na zapoznanie się z zakamarkami fanpage’u książki, a później zadecyduje refleks 🙂 Życzymy powodzenia! Książka w tej chwili dostępna jest tylko na drogim rynku islandzkim!...

czytaj dalej

Baldur

Niedaleko Dalviku, w miejscowości Svarfaðardal mieszka Baldur Þórarinsson, człowiek, który stał się legendą „za życia”. Sam, niezwykle skromny i małomówny, zdaje się być skrępowany gdy goście miejscowej karczmy wznoszą toasty na jego cześć. Ta historia zaczyna się w latach dziewięćdziesiątych, kiedy los zetknął Baldura z pięknym koniem islandzkim o imieniu… Baldur. Baldur (jeździec) i Baldur (koń) żyli razem w najpiękniejszym miejscu na tej planecie – w bajkowej Islandii, gdzie uczyli się i przygotowywali do najważniejszego wydarzenia w ich życiu. W 1999 roku, dokonali wspólnie rzeczy niemożliwej: na stadionie pełnym niemieckich kibiców i przy wsparciu zaledwie garstki islandzkich, wygrali „Federal German Riding Horse Championship” w dyscyplinie zwanej „Five Gait”, zwyciężając z reprezentantem i faworytem gospodarzy. Wieść obiegła cały świat, a najbardziej...

czytaj dalej

Pogoda

Od paru dni wygrzewamy się w przyjemnym, cieplutkim pensjonacie w Akureyri. Opowiemy o nim w osobnym poście, bo naprawdę warto 🙂 Mamy tu bardzo dobre towarzystwo i rewelacyjne warunki na bazę wypadową. Dyskutujemy, zwiedzamy okolicę, wracamy, suszymy się i znowu zwiedzamy, i znowu dyskutujemy… 😉 Dzięki naszej ukochanej Marcie z portalu informacje.is przygoda w stolicy północnej Islandii rozpoczęła się od spotkania z autorką pierwszej polskiej książki wydanej na Islandii – „Islandia jak z Bajki„. Zaznaczyć tu trzeba, że jest to pozycja obowiązkowa dla każdego entuzjasty… Islandii i nie tylko 😉 Książka nie jest dostępna na rynku Polskim, można ją kupić jedynie osobiście przyjeżdżając tutaj na wyspę. Dostaliśmy jeden egzemplarz z autografem, który zabierzemy do Polski i...

czytaj dalej

Hvitserkur

Pewien troll, imieniem Hvitserkur, żył sobie na górze Bæjarfell w rejonie Strandir na Fjordach Zachodnich. Żył tam od zamierzchłych czasów, kiedy ludzie nie wiedzieli nawet o istnieniu wyspy nazwanej przez nich później Islandią. Pewnego razu, on i jego syn Bárdur poczęli słyszeć co czas jakiś bardzo nieprzyjemny dźwięk. Dźwięk dochodził z przeciwległej strony zatoki i stawał się najbardziej nieznośny zimą, która to według Gigantów, z których troll Hvitserkur się wywodził, była najradośniejszą porą roku. Olbrzym postanowił więc dać temu kres. Zorientował się, że sprawcą uciążliwego dźwięku jest ludzki dzwon na szczycie kościoła Thingeyrar. Hvitserkur wybrał się zatem w terminie, kiedy noc była najdłuższa, a dzień najkrótszy, ponieważ wiadomo, że trolle nie mogą przebywać w...

czytaj dalej

Drogi

Mówi się, że Islandczycy niespecjalnie dbają o drogi i podejrzewam, że wielu z Was się z tym zgodzi oglądając zdjęcia lub czytając artykuły, nota bene bardzo praktyczne, jak ten na stronie islandia.org.pl Faktem jest, że na większość z nich nie możemy wjechać naszym MINI, choć i tak wciskamy się tam gdzie większość turystów w jeepach odpuszcza. Od samego początku podróży towarzyszy nam przeświadczenie, że drogi tutaj robione są nie z konieczności, ale dla zabawy. Jazda nawet wyboistą drogą sprawia niemałą radość, a miliony, świetnie wyprofilowanych zakrętów i teoretycznie niczym nieuzasadnionych „hopek” powodują, że wszyscy się cieszymy jakbyśmy siedzieli w foteliku górskiej kolejki. I do tego te widoki… 200 km tutaj przelatuje jak z „bicza...

czytaj dalej

Snæfellsnes

Krajobraz półwyspu Snæfellsnes nazywany jest niekiedy „MINI Islandią” 😉 ponieważ można tutaj znaleźć wiele typowych islandzkich krajobrazów. Centralnym punktem regionu jest stratowulkan Snæfellsjökull, który może być uznany za symbol Islandii. Jego wysokość sięga 1446 m n.p.m., a na szczycie znajduje się lodowiec. Przy dobrej widoczności wulkan można zobaczyć z Reykjavíku, położonego około 120 km dalej. Wulkan zasłynął dzięki powieści „Podróż Do Wnętrza Ziemi” Juliusza Verne, który wyobraził go sobie jako wrota do innego świata. Wokół wulkanu Snæfellsjökull rząd islandzki utworzył park narodowy Snæfellsjökull, a półwysep jest uznawany za jeden z Czakramów Ziemi. W istocie, majestat lodowca i sugestywne pola lawy wokół kilku mniejszych wulkanów tworzą niezwykły, tajemniczy klimat. Mówi się, że to tutaj zamieszkują duchy i...

czytaj dalej

Borgarnes

Pierwsza wzmianka o osadzie Borgarnes pochodzi z jednej z najbardziej znanych na Islandii Sagi o Egilu. Chcąc dowiedzieć się więcej, wstąpiliśmy do polecanego nam Muzeum Osadnictwa. Jest ono podzielone na dwie części. Na piętrze zorganizowana została właściwa wystawa zatytułowana „Osadnictwo w Islandi”, która w bardzo przystępny i nastrojowy sposób pokazuje jak Islandia została odkryta i zdobyta przez Wikingów. Dowiadujemy się kto pierwszy postawił stopę na islandzkiej ziemi i jak kolonizowano wyspę aż do powstania pierwszego parlamentu Alþingu w Þingvellir w 930 roku. W piwnicy, przy udziale artystycznych środków wyrazu, zorganizowano wystawę na podstawie słynnej sagi o Egilu Skallagrimssonie –  bohaterze, poecie i awanturniku. Miasto słynie z produkcji najlepszej wódki na świecie „Reyka Vodka”. Wodę do jej produkcji...

czytaj dalej

Polowanie na Aurorę

Pewnie myśleliście, że już niczym Was nie zaskoczymy… Wczoraj w nocy rozpoczęliśmy sezon polowań! Potrwa do jutra rana, bo prognozy (Aurora Forecast) są sprzyjające 🙂 Zorza Polarna to niezwykły spektakl w kilku aktach, trwających po kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund każdy. Niezwykłe zielone iluminacje nieba przypominają morskie fale, od czasu do czasu (przy dużym natężeniu zorzy) pieniąc się błękitnym lub pomarańczowym...

czytaj dalej

Mordor

Glymur to najwyższy wodospad na Islandii. 198 m według polskiej lub 196 m według angielskiej Wikipedii. Rozbieżności są zrozumiałe i wynikają zapewne z poruszenia emocjonalnego geografów i geologów. Od momentu powstania tunelu pod dnem fiordu Hvalfjörður (6 km długości, opłata za przejazd – 1000 ISK, pobierana przy wyjeździe od strony Borgarnes), Glymur leży na uboczu 😉 z dala od głównego traktu, co sprawia, że jest nieco mniej znaną atrakcją ale tym większą gratką dla tych, którzy jednak zdecydują się go zobaczyć. Do samego wodospadu można dotrzeć z parkingu położonego na krańcu zatoki Hvalfjörður, jedną z dwóch tras turystycznych: krótszą, trudniejszą i ciekawszą oraz dłuższą i spokojniejszą – oczywiście można je połączyć w jedną długą pętlę 🙂 Szlak potrafi zaskoczyć...

czytaj dalej

Akranes

Do miasteczka pojechaliśmy na zaproszenie Michała i jego pięknej żony Kasi. Mieścina niewielka, utrzymująca się głównie z przetwórstwa rybnego oraz pobliskiej huty aluminium. Nie można powiedzieć, że pięknie tu pachnie, ale za to Akranes nadrabia malowniczym wybrzeżem i bardzo interesującym pasmem górskim. Jest też najstarsza latarnia morska na Islandii – tak, byliśmy już w najstarszej latarni na Islandii, ale tutaj też jest taka i wcale nas to nie dziwi 😉 Michał jest dziennikarzem serwisu informacje.is oraz fotografem, który uwielbia fotografować chmury. Według niego, na Islandii są najpiękniejsze chmury na świecie, a ponieważ zgadzamy się z nim w tym temacie, postanowiliśmy go słuchać w innych 😉 Namówił nas, aby nadłożyć 60 km drogi i odwiedzić...

czytaj dalej

Góðan daginn

Na Islandii dzisiaj obchodziliśmy Dzień „Dzień Dobry”. To święto zainicjowane 3 lata temu przez burmistrza Gnarra, podczas którego nie odbywają się pochody, nie grają orkiestry dęte, a ludzie nie machają chorągiewkami. Jest po prostu życzenie, przekazywane z ust do ust, na powitanie… 🙂 …przyda się nam bardzo, ponieważ opuszczamy dziś Reykjavik, w którym spędziliśmy dwa cudowne dni w towarzystwie Marty z portalu informacje.is Oprócz fantastycznej, islandzkiej 🙂 gościnności oraz miękkiego, ciepłego i suchego materaca, Marta zauroczyła nas olbrzymią wiedzą o Islandii, którą chętnie się podzieliła. Wspólnie odwiedziliśmy malowniczo położoną latarnię morską w Reykjaviku, do której można się dostać drogą lądową jedynie podczas odpływu. Gdy wielka, oceaniczna woda wraca, Islandia ma o jedną wyspę więcej...

czytaj dalej

Bláa Lónið

Błękitna Laguna, to narodowa atrakcja Islandii, choć osobiście uważam, że przez tę swoją „narodowość” ucierpiała jej „islandzkość” (swoją drogą, ciekawa zależność 😉 ). Nie jestem żadnym specjalistą w tej kwestii, ale przez ostatni tydzień, Islandia przyzwyczaiła nas do bajecznych, zaskakujących i dzikich krajobrazów, nietkniętych ludzką ręką, w których zakochaliśmy się bez pamięci, a tutaj mamy nowoczesny kompleks rekreacyjny – spa z dziesięcioma gwiazdkami… 😉 Pomimo tego, że widzieliśmy wcześniej zdjęcia i byliśmy przygotowani na taką atrakcję, to jednak coś nas zaskoczyło: niezwykły kontrast z księżycowym otoczeniem. Niesamowite wrażenie – jakbyśmy naprawdę byli na innej planecie! A zaczęło się tak: na terenie gorących źródeł o temperaturze do 240 ˚C, powstała wielka elektrownia geotermiczna Svartsengi, której wody...

czytaj dalej

Powódź

Dzisiaj nie będzie posta, ponieważ większość czasu spędzamy na nieciekawej walce ze skutkami nocnej powodzi. No, ale mamy zamiar pojechać się ogrzać na Błękitną Lagunę, więc może coś...

czytaj dalej

Hveragerði

Usłyszeliśmy, że Hveragerði to jedno z najgorętszych miasteczek Islandii. Jego nazwa w wolnym tłumaczeniu oznacza „stać się cieplicą”. Postanowiliśmy sprawdzić, co oznacza to dziwne sformułowanie, zwłaszcza, że byliśmy już nieco zmarznięci… Miasteczko wygląda dość niewinnie – zwarta zabudowa ze stacją benzynową, marketem, szkołą i osiedlem niskich domków w stylu kanadyjskim… a może to raczej styl islandzki? 😉 Uwagę zwracają rdzawe, dymiące pola na wzgórzu, więc natychmiast po zaparkowaniu na upatrzonym polu campingowym (jak się później okazało, to był najlepszy camping w jakim mieliśmy okazję nocować i na dodatek z darmowym wi-fi) udaliśmy się do… Szkoły Ogrodniczej. Każdy chciałby studiować ogrodnictwo w takich warunkach – uniwersytet mieści się bowiem na terenie dużego kompleksu botanicznego, w...

czytaj dalej
Strona 1 z 3123