Trudna noc

Kamuflaż przed Katlą ;)
Foto: digital gardens

Dzisiaj w nocy poznaliśmy też Islandię od tej bardziej zadziornej strony. Temperatura lekko powyżej zera, wiatr uniemożliwiający swobodne poruszanie się pomiędzy namiotem a ubikacją, deszcz padający poziomo i wilgoć wnikająca wszędzie. My ściśnięci w trójkę na materacu. Wojtek pośrodku w śpiworze i pod trzema kocami, obudził się rano i mówi: no dobra leniuchy, wstawać! Ja i Ewa po bokach, podmoknięci i przewiani staraliśmy się przez całą noc ocalić nasz namiot przed wyrwaniem go razem z podłożem i lotem prosto do Reykjaviku. Jeszcze na to za wcześnie 😉

Nie tylko namiot sprawiał wrażenie kiepsko przycumowanej lotni… Elegancki „okrąglak” – centrum tutejszego campingu, również poskrzypuje i poświstuje jakby przygotowawał się do lotu życia. Mimo to mamy świetne humory i nową, pełną respektu dla islandzkiej natury perspektywę! 🙂

Rano udaliśmy się do gospodarza, aby zapłacić (kiedy przyjechaliśmy poprzedniej nocy, już spał). Człowiek zmierzył Ewę wzrokiem, chwilę pomyślał, podniósł brwi i westchnął, a później się uśmiechnął:

– Miss, it’s ok. You don’t need to pay 🙂

– 🙂

A kiedy poszliśmy sobie zaparzyć kawę i przedyskutować plan dnia, islandzki gospodarz zrobił w tym czasie 5 metrów nowego chodnika 🙂

Poniżej, krótkie filmiki z naszego kwaterunku, nagrane rano, kiedy już nie padało.

[vimeogallery]

[/vimeogallery]